Pomysł na weekend w Lubuskiem: 5 pięknych miejsc do odwiedzenia i nocleg w winnicy!
Weekend w Lubuskiem? Oto propozycja dwudniowej wycieczki dla miłośników zabytków, pięknych miejsc i oczywiście – winnic. Lubuskie to w końcu „polska Toskania” – region z tradycjami winiarskimi i największą liczbą winnic w Polsce, a także ogromną liczbą mało znanych zabytków, zielonych wzgórz i uroczysk.
Przedstawiam Ci mój plan na weekend w Lubuskiem, który sama ostatnio zrealizowałam i muszę przyznać, że jest to początek mojej przyjaźni z tym regionem. Będzie o nim na pewno jeszcze nie jeden wpis na blogu.
Weekend w Lubuskiem – dzień pierwszy
Wyjeżdżamy z Wrocławia dość wcześnie – podróż w okolice Zielonej Góry zajmie nam około 2 godzin. Dojeżdżamy do pierwszego punkt w planie zwiedzania – Zatonia.
Zatonie – ruiny pałacu i park
Zatonie jest od kilku lat administracyjnie częścią Zielonej Góry, ale w przeszłości była to mała wioska położona wśród zielonych lasów. W jej sercu stoi pałac otoczony rozległym parkiem. A raczej – to, co z pałacu pozostało.
Ruiny dawnej letniej rezydencji, która swój najpiękniejszy czas miała w połowie XIX wieku, są dziś zrewitalizowane. Dostępne do bezpłatnego zwiedzania dla turystów przez cały rok. Pałac swoje najpiękniejsze czasy przeżywał pod okiem księżnej Doroty de Talleyrand – Perigord, księżniczki kurlandzkiej, księżnej żagańskiej i księżnej Dino, która urządziła w nim swoją letnią rezydencję. Pozostałości pałacu otoczone są wspaniałym, zadbanym parkiem. W oranżerii działa kawiarenka. Na niespieszne spacerowanie po Zatoniu zaplanuj co najmniej półtorej godziny.
Zerknij na mój wpis na blogu Zatonia i księżnej (klik)
Weekend w Lubuskiem: skansen w Ochli
Skansen, a właściwie Muzeum Etnograficzne w Ochli, również administracyjnie należy do granic miasta Zielona Góra. Ochlę od Zatonia dzieli 8 kilometrów i te dwa miejsca jak najbardziej można zobaczyć w ciągu jednego dnia. Można połączyć je także w wycieczkę rowerową.
Park etnograficzny w Ochli jest spory i spacer zajmie co najmniej półtorej godziny. Ustawiono tutaj mnóstwo chałup przeniesionych z różnych terenów Dolnego Śląska, Łużyc oraz Wielkopolski. Tworzą one spójną całość, nawiązującą do dawnego układu wsi.
Najstarszym budynkiem jest niepozorna chałupka kryta strzechą z Potrzebowa, która pochodzi z 1675 roku! Spacerując wśród starych obiektów można podziwiać, jak zmieniała się ich wielkość i wyposażenie na przestrzeni lat. A także odszukiwać elementów charakterystycznych dla danego regionu – na przykład konstrukcje przysłupowe pochodzące z Łużyc. W sumie to około 80 obiektów i setki artefaktów, stanowiących wyposażenie chałup. Można zaglądać do wnętrz przez kratę.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na dawną winnicę: wieżyczkę winiarską i rekonstrukcję piwnicy. W końcu jesteśmy w regionie winiarskim, więc trzeba zobaczyć, jak w przeszłości wyglądała praca winiarza. Wieża to unikatowy obiekt. Ma piętro z galerią, z której winiarz obserwował swoje uprawy. W dolnej kondygnacji przechowywane były sprzęty potrzebne do produkcji wina.
Bilety wstępu niedrogie: 15 zł normalny, 10 ulgowy, 30 złotych rodzinny 2+3.
Weekend w Lubuskiem: nocleg w winnicy!
Myślę, że będąc w Lubuskiem po prostu trzeba przenocować w winnicy, aby wyjazd był „kompletny” 😉 Mogę polecić miejsce, które jest niezwykle malowniczo położone, w lesie, nad samą Odrą i tylko 16 km od Zielonej Góry. Jest świetną bazą wypadową do miejsc, które opisuję w tym planie.
We wsi Milsko, bo tutaj znajduje się winnica, jeszcze do 2023 roku działała przeprawa promowa przez Odrę. Nowy most powstał kilkanaście kilometrów dalej na północ i dziś wioska jest zupełnie „na końcu świata”. Można tu zobaczyć niezwykłej urody barokowy wiejski kościółek, otoczony pozostałościami dawnego cmentarza. Na niedalekich stawach można plażować i wędkować, a w pobliskim Zaborze zobaczyć elegancki pałac (z zewnątrz) oraz dawny kościół ewangelicki, przerobiony …na sklep.
Winnica Milsko – polecany nocleg w Lubuskiem
Do Winnicy Milsko można przyjechać także jeśli nie planujesz tu noclegu. Można umówić się na degustację, zwiedzanie, zakupy wina.
Winnica Milsko to rodzinna i jedna z największych winnic w Lubuskiem. 10 hektarów upraw winorośli różnych szczepów, a tuż przy nich niewielki dom, w którym do dyspozycji gości są dwa spore apartamenty (każdy z salonem i sypialnią) i część wspólna z tarasem. Co ważne, gospodarze przygotowują dla gości smaczne śniadania! Wieczorem siada się na tarasie, zamawia deskę lokalnych serów i przy zachodzie słońca degustuje produkty winnicy.
Apartament w Winnicy Milsko możesz zarezerwować tutaj.
Do Winnicy Milsko można przyjechać także kamperem.
Weekend w Lubuskiem – dzień drugi
Po śniadaniu jedziemy do Zielonej Góry. Oczywiście, pół dnia to będzie za mało, by dokładnie zwiedzić to urokliwe i nie pozbawione ciekawych miejsc miasto. Ale możemy przynajmniej sprawdzić, czy chcemy tu wrócić kolejny raz. Pewnie tak będzie 😉
W stolicy polskiego winiarstwa wychodzimy na Wzgórze Winne. To historyczne miejsce, zielone wzgórze, na którym w średniowieczu istniała pierwsza osada. Być może od tego miejsca pochodzi nazwa miasta? Znajduje się tutaj pokazowa winnica miejska. Na archiwalnych, przedwojennych zdjęciach możemy zobaczyć całe wzgórze porośnięte winoroślą i mały domek – zbudowany w 1818 roku dom winiarski Augusta Gremplera.
Dzisiaj ponad domkiem wznosi się budynek palmiarni. Palmiarnia dostępna jest bezpłatnie i znajduje się w niej kilkupoziomowa restauracja.
Ze Wzgórza Winnego przeszliśmy spacerem na deptak. Kolorowe kamienice ciągną się aż do Rynku. Całkiem sporo tutaj restauracji z ogródkami, gdzie można przysiąść na kawę lub coś bardziej konkretnego. Chyba na wzór wrocławskich krasnali Zielona Góra postawiła na figurki Bachusików, których odnajdywanie jest jedną z atrakcji miasta.
Warto pomyśleć o wizycie w Zielonej Górze w czasie Festiwalu Otwartych Piwnic i Winnic. Dostępne są wówczas ciekawe wnętrza historycznych piwnic winiarskich, zlokalizowanych w różnych punktach miasta, w których winiarze z całego regionu prezentują swoje produkty.
Jeśli będziesz z dziećmi, na pewno warto wybrać się do Centrum Nauki Keplera oraz Ogrodu Botanicznego z mini zoo.
Pałac w Bojadłach
Nowym mostem na Odrze przejeżdżamy na jej wschodni brzeg i zatrzymujemy się w pałacu w Bojadłach. Co za piękne miejsce! Urzekło mnie jego położenie i oczywiście stan, w jakim się znajduje. Jak wiele pałaców w tym regionie, ta barokowa perła pozostawiona na pastwę losu niszczała z roku na rok. Dziesięć lat temu trafiła w ręce odpowiedzialnych gospodarzy, którzy zabrali się za rewitalizację miejsca z przeznaczeniem na cele kulturalne i turystyczne.
Dziś możemy podziwiać tutaj przepiękną barokową elewację z rokokowymi dekoracjami, hol wejściowy z zachowanymi drewnianymi drzwiami sprzed ponad 200 lat, a także trzy odremontowane sale – z niezwykłym kominkiem z rokokowym zdobieniem w kształcie muszli, czy freskami w sali kolumnowej.
Ponadto w jednej z sal w skrzydle pałacu urządzono bardzo ciekawą wystawę na temat dawnych rezydencji regionu Środkowego Nadodrza oraz ich mieszkańców. Dowiemy się z niej sporo o rodach panujących na tych ziemiach oraz pięknych pałacach, z których większość możemy podziwiać dziś już tylko na archiwalnych zdjęciach.
Na górnym poziomie natomiast możemy zobaczyć stan, w jakim był cały pałac w momencie zakupu. I wyobrazić sobie, jak wiele prac jeszcze przed fundacją opiekującą się obiektem. Dwa wspaniałe piece usytuowane w rogach sali balowej robią niezwykłe wrażenie!
Bilety wstępu w cenie 10 zł. Do pobrania mamy bezpłatny audioprzewodnik w formie aplikacji na telefon. Warto zwiedzać razem z nim.
W pałacu możemy zjeść smaczny obiad. Gotują tu panie z koła gospodyń. Posiłki sezonowe i smaczne – polecam zupę szczawiową z jajkiem! W dobrej cenie, a wszystko na wsparcie odbudowy pałacu.
Po drugiej stronie ulicy znajduje się rozległy park. Niestety, jest on mocno zdziczały. Warto jednak pospacerować i wyobrazić sobie, jak wyglądał w czasach barokowej świetności. Nieopodal parku stoi urokliwy kościółek z muru pruskiego.
Wiatraki w Sulęcinie
Zmierzamy na południe. Po drodze, we wsi Sulęcin, możemy zobaczyć trzy zabytkowe wiatraki koźlaki. W jednym z nich mieści się restauracja. Niestety nic nie spróbowałam, bo trafiłam akurat na przyjęcie komunijne.
Most w Stanach
To wspaniały punkt widokowy i punkt obowiązkowy, jeśli planujesz weekend w Lubuskiem.
Zabytkowy most na Odrze we wsi Stany był elementem linii kolejowej łączącej Żagań z Wolsztynem. Powstał w 1908 roku, a jego długość to prawie 650 metrów, z czego 100 metrów to rozpiętość między przęsłami po obu stronach rzeki. Od powodzi w 1997 roku most nie był użytkowany i niszczał.
Kilka lat temu zrealizowano tutaj świetny projekt pt. Kolej na Rower. Trasę dawnej kolei zamieniono na ścieżkę rowerową. Wygodna asfaltowa droga dla rowerzystów zatacza ok. 50 km pętlę z Nowej Soli. Prowadzi przez łąki i pola, nasypy i wiadukty, mija dawne budynki dworców. I oczywiście ten wspaniały most.
Do mostu najlepiej podjechać od strony wsi Stany i zaparkować w miejscu przy niewielkim wiadukcie, gdzie kończy się asfaltowa droga. Stąd wejdziemy na ścieżkę prowadzącą do mostu. Jest od dostępny i dla rowerzystów i dla pieszych. Możemy także zejść na wał i podziwiać piękne widoki na Odrę. Przyjemnie rozłożyć się tutaj z kocem i odpocząć na zielonych łąkach z widokiem na zabytkową przeprawę.
Co zobaczyć w Lubuskiem? Dopisz te miejsca do listy
Do powyższego planu warto dołożyć jeszcze te dwa miejsca – szczególnie osoby, które kochają niezwykłe zabytki, będą zachwycone:
- klasztor poaugustiański w Żaganiu – z zachowaną XVIII-wieczną biblioteką i prawie 400-letnimi globusami!
Sprawdź moje pomysły na Dolny Śląsk!
Od wielu lat podróżuję po Dolnym Śląsku. To mój region, w którym mieszkam i spędzam wolne chwile. Swoje wędrówki opisuję na tym blogu, a najciekawsze historie i najbardziej nieoczywiste miejsca zamieszczam w przewodnikach „Mój nieoczywisty Dolny Śląsk”.
Obserwuj mnie na Instagramie
Zobacz także:
Dolnośląski Szlak Piwa i Wina – jakie miejsca warto odwiedzić?